Za stołami wszystko siada,
I zaczyna się biesiada.
Głośne śpiewy się rozchodzą,
Państwo Młodzi wódkę słodzą.
Marek kielich trzyma w ręku,
Jego Lidzia pełna wdzięku.
Dalej Jurek, jego muza,
Kasia, lubi jeść arbuza.
Ułan Tomek zdaje mi się,
Ciągle patrzy na Marysię.

Władzia, Zdzisław okro mruży,
Pije wino z dzikiej róży.
Obok Darek, żona Renia,
Słychać głosy rozbawienia.
Przy Marcinie i Bogusi,
Jest Agata od Danusi.

Marcin toczy spór zażarty,
Jednak Leszek jest uparty.
Tak naprawdę, bez urazy,
Czasem my li swe rozkazy.
Bogdan, chłop nie byle jaki,
A Agnieszka na kajaki.
On przejmować się nie musi,
Obok córkę ma Danusi.
Dalej Heniek Gładzi wąsy,
Żona ma już chęć na pląsy.

Bym zapomniał, też, o rety!
Jest Dorotka od poety.
Bo Halinka wzrok wytęża,
I spogląda na jej męża.
Leszek wcale w to nie wnika,
Pije zdrowie Pułkownika.

A do rana si bawiono,
a strzemienny zakończono.

Czarnocin, dn. 21.07.2012 r.