Nasz IV Rajd Hubalowi przypadł na 26 kwietnia 2012 roku. Nowa trasa, nowe doświadczenia, nowi członkowie. Miejsce startu to Klew w gminie Sławno.  Lekka biesiada, serdeczne uściski, zaobroczenie koni i sen. Bladym świtem podniósł nas alarmem Prezes i w piorunującym tempie już przed 8 – mą wyruszyliśmy na Diablą Górę. Na szczęście niezbyt to daleko, ale podjazd był w końcowej fazie dosyć stromy. Nic to – konie wypoczęte, my trzeźwi, ruszamy w dobrym tempie dalej. Prezes trzyma dyscyplinę marszową niczym prawdziwy Hubal. Utrzymujemy ostre tempo aż do Aleksandrowa, gdzie przed szkołą wita nas miejscowy wójt z uczniami. Kilka ciepłych słów z obu stron i ruszamy dalej. Czas nagli, bo na 13.30 musimy być w Karolinowie, a przed nami jeszcze szmat drogi. Krótko popasamy nad Czarną przy brodzie koło Borowca, po czym znów komenda kłusem na zmianę z galopem.

 

Zdążyliśmy. Jesteśmy nawet pięć minut przed czasem. W Karolinowie spory tłumek. Jest nasz p/o kwatermistrza Zdzisio Białowąs. Razem z Heniem Ceranką rozstawili nasz namiot i przygotowali teren. Wspaniale spisało się Nadleśnictwo Smardzewice, a szczególnie nasz zaprzyjaźniony leśniczy z Trzebiatowa, Andrzej Warda. Teren wokół obelisku przygotowany wzorcowo, miejsce biwakowe też.

Krótka chwila wytchnienia. Dociągamy popręgi, stępem dojeżdżamy na miejsce uroczystości. Prezes Leszek melduje Pułkownikowi gotowość pododdziału do uroczystości.

Obelisk prezentuje się okazale. Przysłonięty szarfą w barwach państwowych wygląda dostojnie.

Zgodnie z naszą prośbą, uroczystego odsłonięcia – przecięcia wstęgi dokonuje gospodarz terenu, Nadleśniczy Smardzewicki, mgr inż. Dyśko. Zaprasza do tej godnej czynności ppłk. Mariana Zacha i Prezesa Leszka Zaparta.

Każdy z nich mówi parę konkretnych i rzeczowych słów, po czym zaczyna się oficjalna gadanina. Występują przedstawiciele władz terenowych, zabiera też głos mieszkaniec Karolinowa, były członek Zarządu Powiatu z poprzedniej kadencji, p. Jacek Kowalewski. Poddaje krytyce kierownictwo powiatu i gminy Tomaszów, które jego zdaniem zlekceważyły znaczącą uroczystość. Przeciwstawia im przedstawicieli powiatu opoczyńskiego i gmin z tego powiatu, którzy zjawili się w komplecie. Wystąpienie dość kontrowersyjne, niezbyt dobrze odebrane, widać, że mówca zadziałał impulsywnie.

Jak zawsze, nie zawiodła nasza wspaniała pani Ania Węglarska, dyrektorka Szkoły Podstawowej w sąsiednim Bukowcu. Jej dzieciaki dały wspaniały, wzruszający występ artystyczny, zaś zmobilizowane przez Nią panie z Koła Gospodyń Wiejskich były niezwykle pomocne w dalszej, już nieoficjalnej, części imprezy.

Dodatkową oprawę dało Ogniwo Konne Policji ze Smardzewic. Chłopcy prezentowali się naprawdę imponująco. Wielkie podziękowanie dla nich i kierownictwa Komendy Powiatowej Policji, także za kierowanie ruchem w Treście.

Część oficjalną kończyła biesiada ułańska z niemniej wojskową grochówką serwowaną przez wyjątkowego kucharza.  Niektórzy „zaczęstowani” goście wspominają do dziś smak gęstego słota grochu i szczypty pikanterii jaką dawał pieprz. W końcu, po wieczornym pławieniu koni poszliśmy spać. Na szczęście następny dzień był spacerowy. Wolniutko powędrowaliśmy lasami przez Twardą, Grudzeń, stawy w Antoniowie, Ceteń i Anielin do Poświętnego na popas i nocleg u Jurka Łumińskiego. Tam już wszystko było przygotowane, Jurek przecież ma w tym względzie stosowną praktykę. U niego dołączyli do nas koledzy z 7 Pułku Ułanów Lubelskich, którzy szli trasą przez Ruski Bród, a poprzednią noc biwakowali u Jurka Gapysa, naszego skarbnika - kwatermistrza. Biesiadowaliśmy wspólnie, jak zwykle w doskonałej komitywie i nastrojach.

Trzeci dzień – niedziela.

Pobudka o cywilizowanej porze, wymarsz od Jurka Łumińskiego pod kościół w Poświętnem. Oczekiwanie w szyku przed kościołem na koniec mszy, gdzie dołączyli do nas koledzy z 11 Pułku Ułanów Legionowych z Radomia. Następnie przemarsz pod Szaniec. Oszczędzamy trochę koniki, głównie stępem, czasem komenda kłusem marsz. Zdążyliśmy bez problemu.

Pod Szańcem oficjalna feta. Prasa telewizja, mnóstwo oficjeli. Wśród nas szepty: „ My tu dla Hubala… Hołd złożyć… Pamięć…” Jest nawet dwóch posłów, co dziwi, bo do wyborów jeszcze ponad dwa lata. No ale to już nie do końca nasza impreza, tylko starostwa opoczyńskiego, nie my ustalamy listę gości.

Po oficjalnych wystąpieniach, przemówieniach i złożeniu wieńców i wiązanek, występie jakiegoś chóru, nareszcie coś miłego i dla zdecydowanej większości niespodziewanego. Nasz Tomek Łumiński oświadcza się oficjalnie swojej dziewczynie, Marysi Gapys, córce Jurka. Wręcza jej pierścionek zaręczynowy i oficjalnie prosi o rękę. No to już się nie wycofa, za dużo świadków. Będziemy mieli w Stowarzyszeniu WESELE. Marysia jest nie mniej zaskoczona od nas. I ona i Jurek, jej ojciec, mają łzy w oczach, wszyscy jesteśmy prawdziwie wzruszeni. Wszyscy uczestnicy uroczystości biją brawo, słychać głosy, że nareszcie coś naprawdę przyjemnego w tej oficjalnej sztywności. Potem ułan ze szwadronu radomskiego, Jacek Fryśkowski, z rąk swojego dowódcy, otrzymał odznakę 11 Pułku Ułanów Legionowych. Dumny, że w tym miejscu ją otrzymał. Widać radość, takich nam ułanów trzeba.

Imprezę w Anielinie kończymy szarżą.

Rajd był – jak zawsze udany. Kto mógł, angażował się na miarę swojego wolnego czasu i chęci. Jednakże najwięcej serca i pieniędzy włożył Leszek Zapart, nasz prezes. Nie tylko ofiarował głazy na obelisk, ale przetransportował je do kamieniarza do Tomaszowa, nadzorował cięcie i kucie napisu,   a także przewiózł je i posadowił w Karolinowie. Wszystko na własny koszt. Chwała mu za to. Należało to podkreślić i zapisać. Będzie to uwiecznione w Kronice Stowarzyszenia.

Uroczystości trwały aż do późnych godzin wieczornych dnia następnego. Warta honorowa pełniona przez Szwadron Świętokrzyski im. mjr. Hubala z Kielc. W świetle płomieni ogniska odśpiewanie pieśni o mjr Hubalu.

„(…) będziemy tu zawsze przychodzić

Przysięgę legendzie złożymy”

 

Do zobaczenia za rok.